Uniknąć głupich błędów - rozmowa z Marcinem Czaickim

TEKST
12 listopada 2016 , 11:17
Uniknąć głupich błędów - rozmowa z Marcinem Czaickim

Prezentujemy wywiad, który ukazał się na stronie Śląskiego Związku Piłki Nożnej.

 

Zespół BKS Stal Bielsko-Biała do finiszu III-ligowej rundy jesiennej przystępuje z piątego miejsca, mając 7 punktów straty do lidera, z którym zagra najbliższy mecz. Nic więc dziwnego, że w drużynie Rafała Góraka wszyscy myślą o tym jak wygrać w niedzielę z GKS 1962 Jastrzębie.

- Po remisie w Zdzieszowicach pozostał niedosyt – mówi Marcin Czaicki. - Co prawda mecz był wyrównany, ale w ostatnich sekundach mieliśmy „piłkę meczową”, czyli mój rzut wolny z 20 metrów. To była idealna pozycja strzelecka. Z trudniejszych sytuacji zdobywałem bramki na przykład w spotkaniach z Górnikiem II Zabrze i ze Stalą Brzeg, ale tym razem piłka przeleciała obok słupka.

- Trener Rafał Górak powiedział, że ten punkt w meczu z Ruchem, może okazać się dobry, pod warunkiem, że wygracie dwa ostatnie mecze w tym roku.

- I ma rację. Nasz plan minimum na ostatnie dwa mecze w tym roku to 6 punktów, czyli maksimum tego co jeszcze zostało do zdobycia. Tylko w takim przypadku będziemy mogli powiedzieć, że runda jesienna była dla nas dobra.

- Wiecie już jak macie grać, żeby wygrać z drużyną GKS 1962 Jastrzębie?

- Trenerzy obserwowali naszego przeciwnika i sporo o nim wiemy, ale najważniejsze jest to żebyśmy wykorzystali swoje atuty i nie popełnili głupich błędów, przez które straciliśmy w tym sezonie sporo punktów.

- Mówiąc o atutach ma pan na myśli swoje rzuty wolne?

- Nie tylko... moje. Ja podchodzę do piłki, kiedy jest rzut wolny na prawą nogę, a Krzysiek Chrapek, kiedy trzeba uderzyć lewą nogą. No chyba, że któryś z nas będzie miał „swój dzień” to wtedy może strzelać z każdej pozycji, bo chodzi przecież o to, żeby wygrała nasza drużyna.

- Czy jako wychowanek klubu czuje się pan szczególnie odpowiedzialny za wyniki zespołu?

- BKS Stal to mój klub. W nim się wychowałem i tu wróciłem, po okresie nauki w liceum w Chorzowie i gry przez trzy sezony w Młodej Ekstraklasie w barwach Ruchu. Tu także prowadzę grupę trampkarzy z roczników 2002-2003, ale w naszym zespole za wyniki odpowiadają wszyscy w takim samym wymiarze. Tworzymy kolektyw, który teraz ma tylko jeden cel – wygrać z GKS 1962 Jastrzębie.

- Czy jako trener wychował pan już swojego następcę?

- Nasza drużyna gra w rozgrywkach na szczeblu okręgu i nie należy do czołówki, ale mam nadzieję, że może któryś z zawodników indywidualnie zdoła się przebić wyżej. Za wcześnie też na razie prorokować co wyrośnie z mojego synka, bo Jakub ma dopiero pół roku i bardziej niż piłka interesują go... gryzaki. Ale staram się przekazywać moją miłość do mojego macierzystego klubu, bo zawsze ten pierwszy klub, bez względu jak wysoko się później dojdzie na boisku, jest wyjątkowy i najbliższy sercu.